Przejdź do głównej zawartości

Studia, czyli nowa rzeczywistość i pierwsze przerażenie...

   Nadszedł ten moment. Po wielu miesiącach błogiego spokoju, lenistwa i pięknej pogody (przynajmniej przez większość czasu), przyszedł czas, w którym wszyscy studenci wrócili na uczelnie. Dla mnie to pierwszy rok studiów, więc to także kolejny krok w dorosłość, pewna nowość, z którą trzeba się zmierzyć. Szczerze? Jestem przerażona. Czuję się jakbym nie nadawała się kompletnie do tego. 
  Po pierwsze nie ogarniam podstawowej rzeczy, która jest ci potrzebna do przetrwania na studiach, czyli USOS-a. Jeszcze w liceum powinniśmy mieć chyba jakieś kursy z tego, jak go używać (bynajmniej ja mam z nim problem). Po drugie rejestracja "kto pierwszy ten lepszy", uprzedzam - i tak najpewniej nie zdążysz. Potem przez to ćwiczenia i wykłady się nakładają i tworzą kolejny stres, z którym musisz się zmierzyć. Przed nowym rokiem akademickim zawsze ludzie umawiają się na integracje, spotkania. Czy warto? Wydaje mi się, że tak. Ja nie byłam, bo przez ten cały czas, kiedy wszyscy się umawiali, chorowałam. Pomyślałam, że nie będzie tak źle, ale jako osoba nieśmiała/często introwertyczna i przerażona interakcjami międzyludzkimi ciężko się tak teraz odezwać do kogoś, kiedy większość osób już się zna. Ale czas pokaże, bo niestety trzeba się przełamać. 
   Póki co studia wydają się według mnie testem na samodzielność, na wychodzenie ze strefy komfortu i podejmowanie odpowiedzialnych decyzji. Sama nie wiem, czy wytrwam w swoich postanowieniach. Nie jestem pewna, czy podjęłam dobrą decyzję o podjęciu tego, konkretnego kierunku. Mam wiele wątpliwości dotyczących tego, czy 5 lat studiów to nie jest zbyt duże ryzyko, bo przecież to bardzo długi okres i wiele może się jeszcze wydarzyć, co całkowicie zmieni moje pragnienia i cele, do których dążę. 
   Mówi się, że studia to okres imprez, wiecznej zabawy, ale też ciężkiej pracy, stresu, braniu odpowiedzialności za swoje czyny, wkraczaniu w samodzielne życie. Dla mnie to będzie zdecydowanie czas, w którym otworzę się na ludzi, okiełznam swoją nieśmiałość i zmotywuję się do działania pod wieloma aspektami w moim życiu, bo tego zdecydowanie mi brak. 
   Studia możemy uznać za nowy start, nowy etap. Zazwyczaj nikt nas tam nie zna, szczególnie w przypadku osób, które przeprowadzają się z innych zakątków kraju i świata, przez co możemy zostawić to kim byliśmy i pokazać innego siebie. Dokonać pewnej modyfikacji charakteru, której zawsze chcieliśmy dokonać, ale byliśmy zbyt zamknięci w sobie, żeby to zrobić. 
   Ja staram się podejść do studiów właśnie jak do nowego etapu i widzieć go w jak najbardziej pozytywnym aspekcie. Z takim nastawieniem ruszam, a co będzie dalej? To się jeszcze okaże i koniecznie o tym napiszę. Może znajdzie się więcej osób z podobnymi odczuciami.

Komentarze